W ub.r. rząd Beaty Szydło przyjął „Założenia do planów rozwoju śródlądowych dróg wodnych w Polsce na lata 2016-2020 z perspektywą do roku 2030”. Zgodnie z programem regulacja i tzw. kaskadyzacja polskich rzek, czyli zwężenie ich koryt i pokawałkowanie zaporami, będą kosztować blisko 80 mld zł. Dzięki olbrzymim nakładom Odra, Warta, Noteć, Wisła i Bug mają się stać częścią europejskiego systemu transportu śródlądowego.

Rząd pakuje nas w kanał. Chce uregulować polskie rzeki.

Rozmowa z dr. Przemysławem Nawrockim, biologiem, ekspertem WWF Polska

Tomasz Ulanowski: Jest pan przeciwnikiem żeglugi śródlądowej?

Dr Przemysław Nawrocki: Absolutnie nie. Uważam jednak, że to statki powinno się dostosowywać do rzek, a nie rzeki do statków. Dzięki temu można połączyć potrzeby ekonomiczne z ochroną przyrody.

Polskie rzeki - w porównaniu zarówno z tymi, które płyną w krajach zachodnich, jak i tymi z Ukrainy i Rosji czy płynącymi u naszych dalszych południowych sąsiadów - są niewielkie i płytkie. A do tego są o wiele bardziej kapryśne.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej