Po raz pierwszy w historii rzece przyznano te same prawa co człowiekowi. Parlament nowozelandzki uchwalił 15 marca, że Whanganui to żywa jednostka, która uzyskała osobowość prawną. Od tej pory jej interesy mogą być reprezentowane przed sądem, który może przyjmować skargi składane w jej imieniu.

150 lat oczekiwania

Jak donosi „Guardian”, obecni na sali obrad Maorysi z różnych plemion płakali z radości. Wspólnie odśpiewali tradycyjną pieśń zwycięstwa. Dla wielu rdzennych mieszkańców rzeka, która łączy wnętrze Północnej Wyspy (jednej z dwóch wysp Nowej Zelandii) z morzem, to ich odległy przodek. Jeśli coś jej dolega, plemię cierpi razem z nią.

– Uchwała uznaje głęboką, duchową więź między plemieniem Whanganui a jego rzeką – powiedział minister sprawiedliwości Chris Finlayson. Szef resortu przyznał, że nadanie osobowości prawnej rzece może się wydać dziwne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej