My, nauczyciele, będziemy musieli iść pod wiatr

Zarząd główny Związku Nauczycielstwa Polskiego podsumował we wtorek wyniki referendum strajkowego. Powodem protestu jest pospieszna reforma szefowej MEN Anny Zalewskiej, która od 1 września zaczyna likwidować gimnazja.

Prezes ZNP Sławomir Broniarz nie chciał jednak ujawnić szczegółów strajku, podał jedynie jego datę – 31 marca. – Są takie miasta, jak Chorzów i Sosnowiec, gdzie udział w strajku zapowiada niemal 100 proc. szkół. Tam wiemy, że samorząd nie zrobi nam krzywdy – mówił. – O tym, ile szkół i przedszkoli weźmie udział w strajku, poinformujemy w dniu, w którym się odbędzie – dodał. Powód? ZNP obawia się, że „kuratorzy będą zastraszać nauczycieli”.

Strajk będzie całodzienny. Nauczyciele, którzy wezmą w nim udział, przyjdą do szkół i przedszkoli, ale wstrzymają się od pracy.

– To strajk w obronie naszych praw pracowniczych – mówił Broniarz. I przypominał: samorządy informują, że wskutek reformy Zalewskiej pracę może stracić ponad 30 tys. nauczycieli.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej