Podkarpacki KOD to 240 członków. 35 z nich właśnie poinformowało o rezygnacji z działalności w strukturach tego stowarzyszenia. To ludzie z Mielca, Jarosławia, Stalowej Woli, Przemyśla i Rzeszowa. W specjalnym oświadczeniu napisali: „Po głębokiej analizie wszystkich argumentów przemawiających za i przeciw odejściu ze Stowarzyszenia podjęliśmy ostateczną decyzję. Nie było to dla nas łatwe, bo wstępując do KOD, wierzyliśmy, że wszyscy walczący o »Wolność, Równość, Demokrację« wyznają te same wartości i stosują je wewnątrz organizacji”.

KOD w obliczu kryzysu

Wymienili osiem powodów swojej decyzji. Wśród nich znalazł się zarzut pod adresem Kuby Karysia, który zajął wyraźne stanowisko w sprawie tzw. afery fakturowej. Przypomnijmy, że chodzi o niejasności związane z pieniędzmi, które miały trafiać do Mateusza Kijowskiego, lidera KOD.

Na początku stycznia br. media poinformowały, że spółka Kijowskiego zarabiała dzięki zleceniom od KOD, choć sam Kijowski mówił, że za pracę dla organizacji nie pobiera wynagrodzenia. Kuba Karyś między innymi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" powiedział: „Mateusz, którego zasług dla KOD-u jest przecież tak wiele i wszyscy będziemy je pamiętać, bez najmniejszych wątpliwości powinien tuż po ogłoszeniu tych „rewelacji” oddać się do dyspozycji zarządu i nas – zwyczajnych KOD-erów. Ja bym się ze wstydu spalił na jego miejscu natychmiast. A przecież jego „przepraszam” padło bodajże po trzech dniach, a kolejne dni przynosiły wciąż coś nowego. Mam wielką nadzieję, że to już koniec niespodzianek i będziemy mogli spokojnie zabrać się do pracy.” – mówił Karyś na początku stycznia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej