Pytanie o to, czy popularny serial satyryczny o prezesie PiS-u i odwiedzających go w gabinecie podwładnych ośmiesza czy ociepla wizerunek władzy, postawił nawet na okładce ostatniego numeru tygodnik "Polityka".

Jeszcze przed premierą Robert Górski mówił "Wyborczej", nawiązując do grudniowych następstw wykluczenia posła Szczerby z obrad Sejmu: – Chcieliśmy ocieplić wizerunek prezesa, który ponoć prywatnie ma znakomite poczucie humoru. Ostatnio nawet wszyscy widzieliśmy, jak się uśmiecha, wyjeżdżając spod Sejmu.

Górski, jak tłumaczył, chciał polityków uszczypnąć. Zaznaczał jednocześnie:

– Nie będzie świadomych żartów, które miałyby kogoś poniżyć. Nie sączymy jadu

"Ucho Prezesa”: i sam prezes się śmieje

Politycy PiS-u, przynajmniej publicznie, deklarują, że serial ich bawi; zdają się przychylać do tezy, że produkcja jednak ociepla ich wizerunek. Premier Beata Szydło – chociaż jej postać nie została w „Uchu Prezesa” na razie sparodiowana – żartowała, że razem z szefami MSWiA Mariuszem Błaszczakiem oraz MON Antonim Macierewiczem będzie musiała wystąpić o tantiemy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej