Dotąd jedynym Polakiem, który doszedł na biegun południowy, był Marek Kamiński. Wojtaczka jest szóstą kobietą, która dokonała tego samotnie i bez wsparcia z zewnątrz (np. zrzutów żywności, korzystania z depozytów, pomocy przy naprawach).

Małgorzata Wojtaczka, żeglarka i speleolożka, rozpoczęła wyprawę na biegun południowy 18 listopada 2016 roku.

- Idę się oderwać, zobaczyć inny świat. Na co dzień zajmuję się organizacją rejsów w okolice polarne. Odbieram telefony, odpisuję na maile, pilnuję terminów. Dużo przy tym papierkowej roboty. Dobrze jest się od tego oderwać, wyjechać, zmęczyć. Wysiłek daje mi energię, by żyć normalnie. A biegun ma w sobie magię jak najwyższa góra i najgłębsze nurkowanie.

- W polarnej wędrówce jest coś z medytacji. Jak jest trudno, to myślisz, co zrobić, by przetrwać. Najczęściej jesteś zajęty najprostszymi czynnościami. To trudne fizycznie, ale w pewien sposób łatwiejsze psychicznie, bo jesteś skupiony na jednej konkretnej rzeczy - mówiła przed wyprawą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej