W Kirgistanie w niedzielę odbyło się referendum nt. wprowadzenia zmian do 30 artykułów konstytucji. Chociaż do urn poszło 42 proc. wyborców, referendum jest ważne.

– Konstytucja potrzebuje uaktualnienia. (...) Zawsze byłem zwolennikiem parlamentarnego systemu rządów, dziś Kirgistan robi krok w tym kierunku – powiedział prezydent Ałmazbiek Atambajew, oddając swój głos w Biszkeku, stolicy Kirgistanu.

Zgodnie z kirgiską konstytucją prezydent ma prawo do jednej sześcioletniej kadencji. Rok przed zakończeniem swoich rządów Atambajew zainicjował reformę. Chce poszerzenia pełnomocnictw premiera, faktycznie koncentrując w jego rękach pełnię władzy w państwie. Przeciwnicy polityczni uważają, że w ten sposób prezydent chce przedłużyć swoje rządy.

"Jeżeli zmiany zostaną przyjęte, będzie mógł zostać premierem, który nie ma ograniczenia kadencyjnego" – pisze kirgiski portal Zanoza.kg.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej