W połowie października amerykańscy internauci zaczęli się dzielić na Facebooku artykułem ze strony ConservativeState.com. „Hillary Clinton w 2013 roku: >>Chciałabym, by ludzie tacy jak Donald Trump startowali w wyborach. Są uczciwi i nie można ich kupić<<”, głosił tytuł tekstu. Po tygodniu miał 480 tys. udostępnień, polubień lub komentarzy. Jedyny problem? Był kompletnie nieprawdziwy.

Według Pew Research Center 44 proc. Amerykanów czerpie swoją wiedzę o bieżących wydarzeniach z Facebooka.

„Platformy takie jak Twitter są szeroko chwalone za demokratyzację dyskusji o polityce i na tematy społeczne. Jednak wiele badań podkreśla też niebezpieczeństwa związane z nadużyciami na tych platformach. Chodzi np. o manipulowanie informacjami oraz rozprzestrzenianie błędnych i niesprawdzonych wiadomości” - piszą w periodyku naukowym „First Monday” Alessandro Bessi i Emilio Ferrara z Uniwersytetu Południowej Kalifornii.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej