Kolejna awantura, która grozi paraliżem Rady Legislacyjnej, parlamentu Hongkongu, wybuchła w środę, gdy 25-letnia Yau Wai-ching i 30-letni Sixtus Leung, nowi deputowani z separatystycznej partii Youngspiration, sforsowali wejście na salę obrad. Choć zostali wybrani dwa miesiące temu, do dziś nie zdołali złożyć przysięgi i mogą stracić mandaty.

Yau i Leunga otoczyła grupka demokratów, nie dopuszczając do nich straży marszałkowskiej. Pół godziny później sesję odroczono.

Awantura dotarła do Pekinu

To już trzecia nieudana próba zaprzysiężenia obu deputowanych. Podczas pierwszej, 12 października, urządzili oni antychińską demonstrację. Wnieśli na salę spory transparent „Hongkong nie należy do Chin”, a składając przysięgę zniekształcili nazwę Chin w sposób uważany tam za obelżywy. Ponadto Leung obraził Chińczyków nazywając ich kraj „Shina” – tak jak czynili to niegdyś japońscy okupanci.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej