Krakowskie Przedmieście i pl. Zamkowy pierwszy raz zamieniły się w twierdzę przed 87. miesięcznicą katastrofy smoleńskiej w lipcu 2017 r. Barierkami wygrodzono prawie kilometr trasy od archikatedry św. Jana do Pałacu Prezydenckiego, którą tradycyjnie dziesiątego każdego miesiąca przechodził marsz z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

Od marca 2016 r. miesięcznicy towarzyszyły protesty organizowane przez Obywateli RP przeciwko politycznemu wykorzystywaniu tragedii. Obywatele RP zgłaszali w ratuszu pokojowe zgromadzenia, nie było możliwości, by im zakazać protestów. Zagłuszali przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, skandując np. „Katastrofa to nie zamach!”.

Prezesowi Kaczyńskiemu to się nie podobało. – Zmienimy prawo tak, by każdy miał prawo do demonstracji i nie można ich było zakłócać. Możecie sobie państwo krzyczeć, co chcą, ale to oszustwo. My reprezentujemy prawdę, demokrację i wolność. Polska jest dzięki nam krajem wolności, jednym z niewielu w Europie – krzyczał w grudniu 2016 roku Jarosław Kaczyński w kierunku protestujących.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej