Bomba rozsadzająca dotychczasowy model prokuratury kierowanej przez niezależnego od rządu prokuratora generalnego wybuchła w Wigilię 2015 r. Niespodziewanie do Sejmu wpłynęły dwa sążniste projekty nowych ustaw o statusie poselskim, co pozwalało na szybkie przepchnięcie zmian przez parlament bez prawdziwych konsultacji i ocen skutków nowych regulacji.

Projekt przedstawiał poseł PiS Michał Wójcik, ale na bardziej skomplikowane pytania padające podczas komisji sejmowych nie był w stanie udzielić odpowiedzi. Najwięcej do powiedzenia miał w tej sprawie Bogdan Święczkowski, wówczas wiceminister sprawiedliwości w resorcie Zbigniewa Ziobry, były szef ABW, dziś prokurator krajowy.

Ustawowe zmiany weszły w życie już na początku marca 2016 r. Minister Ziobro znów stał się prokuratorem generalnym. Jako czynny polityk dostał do ręki potężne uprawnienia procesowe – mógł od tej pory wydawać polecenia podwładnym także co do treści czynności procesowych. A więc polecić śledczemu, by wystąpił o areszt czy o uchylenie tajemnicy zawodowej, wskazać, jaki dowód ma przeprowadzić i kogo przesłuchać. Dostał też inną władzę do ręki – mógł odtąd ujawnić szczegóły śledztw innym osobom (np. politykom) i mediom.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej