„Pędzi" to może trochę za dużo powiedziane, bo podróżują dwoma jeszcze NRD-owskimi trabantami i jednym polskim małym fiatem 126p.

Swoją ekspedycję zaczęli w Indiach, do których zabytkowe auta dostarczyli w kontenerach, teraz są w Azji Środkowej, potem mają być Rosja, Ukraina i Czechy. Hasłem ich wyprawy są słowa, których autorem jest podobno Charles Bukowski, że „Svet patrí tem, co se neposerou!”, co w wolnym tłumaczeniu z angielskiego na czeski, a potem na polski ma znaczyć tyle, że świat należy do tych, co nie stchórzyli. Albo coś w tym guście, ale autorzy tej korespondencji zasadniczo się z tymi słowami zgadzają.

Radek jest chłopakiem z najnowszej polskiej repatriacji. Urodził się i spędził początek dzieciństwa w małym miasteczku niedaleko Osz, do którego jego dziadek został wysłany do pracy w kopalni uranu, a gdy w 1991 roku upadł Związek Radziecki, jego rodzina rzuciła wszystko, czym obrosła przez lata, i ruszyła do Polski z pierwszą falą repatriantów. Zamieszkali w Poznaniu, ale tego wszystkiego dziadek Radka nie doczekał, bo górnicy z kopalni uranu nie żyją długo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej