- To nie jest kółko różańcowe czy dzierganie szydełkiem. Tu nikt nie stęka, nie jęczy - zachwala Nina. Wydaje się, że żadne zadanie nie jest im straszne. Trzeba zagrać pudla? Proszę bardzo. Zatańczyć na rurze? Czemu nie. - To wymaga bystrości umysłu, kreatywności i dużego zaangażowania - mówi Małgorzata.

„Seniorwizację” wymyśliły córka i mama, Karina Krystosiak i Izabela Hejne-Krystosiak. Karina od ponad dwóch lat sama uprawia improwizację teatralną. Mówi, że trochę przypomina terapię.

Kim są uczestnicy warsztatów? Co ich pcha do improwizacji? Jak ich to zmienia?

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej