(nie) Pokój Nauczycielski to sekcja, którą często gościmy na łamach „Wyborcza to Wy". Ostatnio głównie piszecie o fatalnych skutkach reformy edukacji (stąd nasz dzisiejszy raport) oraz postulatach płacowych nauczycieli.

Zapraszamy do dyskusji nauczycieli, rodziców, uczniów. Piszcie: listy@wyborcza.pl

***

– Uczniowie i rodzice nie zauważą zmian – to jedna z ulubionych sentencji minister edukacji Anny Zalewskiej. Występująca równie często co: „Reforma jest policzona i przygotowana”.

Kilka miesięcy przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego oba zdania wydają się wyjątkowo nieadekwatne. Już za moment o miejsca w szkołach średnich (liceach, technikach i szkołach branżowych pierwszego stopnia) walczyć będzie ok. 726 tys. dzieci, a nie jak dotąd blisko 350 tys. Problem dotyczy przede wszystkim dzieci z roczników 2003 i 2004, ale również 2005. Ci pierwsi to obecni uczniowie trzecich klas gimnazjów (2003). Ci drudzy to uczniowie ósmych szkoły podstawowej, wśród których jest kilkadziesiąt tysięcy dzieci, które zaczęły naukę jako sześciolatki (ur. w 2005 r.). W dużych miastach to nawet 30 proc. uczniów.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej