Dzień dobry państwu, nazywam się Paweł Wroński, jestem dziennikarzem "Gazety Wyborczej", a naszym gościem jest Wacław Radziwinowicz, wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" w Moskwie, znawca i na swój sposób wielbiciel Rosji. A będziemy rozmawiać właśnie o tym, o czym Polacy zwykle rozmawiali i rozmawiają po głębszym kielichu: O Rosji, armii rosyjskiej. Zapewniam jednak, że w szklaneczkach mamy wodę.

Wacław Radziwinowicz: Niestety.

Tak, niestety. Czy ty oglądałeś mistrzostwa świata w piłce nożnej?

Oglądałem, oczywiście.

Tam była taka świetna scena, chyba Artiom Dziuba strzelił gola i podbiegł do Staszka Czerczesowa. My mówimy Staszek, bo on był trenerem Legii Warszawa. Dziuba mu zasalutował w pozycji zasadniczej, trener odpowiedział mu w ten sam sposób, a stadion oszalał.

O ile wiem, nawet zwrócił się do niego „per generale”. Bo oni do tego trenera tak mówią.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej