Witam państwa w naszym pięknym, europejskim studiu. Naszym, a właściwie moim gościem jest Wacek Radziwinowicz, wieloletni korespondent „Gazety Wyborczej" w Moskwie, filar działu zagranicznego, wybitny specjalista znający rosyjskie klimaty. Wacku drogi, ostatni raz rozmawialiśmy w listopadzie 2013 roku, zaczynał się zbierać euromajdan. Siedzieliśmy w twoim mieszkaniu w Moskwie, jedliśmy chyba... co myśmy wtedy jedli? Jak to się nazywało...?

- Prawdopodobnie bliny.

Nie, nie, to nie były bliny. Jeśli powiem „łuk", to nie będzie dobrze. Co to było…?

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej