Naukowa Rada Doradcza Akademii Europejskich opublikowała w marcu przygnębiający raport. Z dokumentu stworzonego przez 27 akademii naukowych w Europie (w tym Polską Akademię Nauk) wynika, że od 2004 r. liczba powodzi i innych zdarzeń hydrologicznych podwoiła się. Od 1980 r. – wzrosła aż czterokrotnie.

Coraz częściej ulewy nękają też Polskę. Ubiegłoroczne nawałnice odczuło ponad 6,5 tys. gospodarstw rolnych, a straty w rolnictwie oszacowano na miliard złotych. Media donosiły też o zalanych ulicach Białegostoku (maj 2017), Konina (sierpień), Słupska, Zielonej Góry czy Warszawy (wszystko w lipcu).

Rok później nie jest lepiej. Na zakończenie majówki ulewne deszcze przeszły przez woj. śląskie. Wywołało to utrudnienia nie tylko w miastach, ale również na lotnisku w Pyrzowicach, gdzie część z samolotów nie była w stanie wylądować. W połowie miesiąca wielki deszcz przeszedł też przez Łódź i Trójmiasto. Na tyle intensywnie, że wywołał „błyskawiczne powodzie” (z ang. flash floods).

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej