• Wszystko zaczęło się w Poznaniu. Tu w 2008 roku powstał pierwszy polski ruch miejski – My-Poznaniacy. Znaleźli się w nim osiedlowi radni, ludzie kultury, ekolodzy, przedsiębiorcy. Byli ruchem protestu. To ci wszyscy, którzy walczyli o uratowanie drzew przed wycinką, nowy park, chodnik albo protestowali przeciwko hałasowi z lotniska wojskowego Krzesiny, gdzie stacjonują myśliwce F-16, i budowie pola golfowego. Mówili, że w mieście potrzebne są przyjazne przestrzenie publiczne, drogi rowerowe i sprawna komunikacja publiczna.

– Moje początki? Urzędnicy chcieli, żeby planowana droga szybkiego ruchu przebiegała przez Las Marceliński i żeby to było gotowe na Euro 2012. Przez rok robiłem w tej sprawie awanturę. W końcu rada miasta odrzuciła ten pomysł – wspomina Andrzej Białas, były szef ruchu My-Poznaniacy. I dodaje: – Złożyliśmy ponad tysiąc poprawek do dyskutowanego wtedy studium miasta. Radni zakładali, że po jego uchwaleniu i tak się rozpadniemy. A my zarejestrowaliśmy stowarzyszenie. Nasz kolega wymyślił nazwę My-Poznaniacy.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej