Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 21 grudnia 1996 r.

Proszę sobie zapamiętać: tu pan jest pacjentem, a nie rzecznikiem praw pacjentów - usłyszał kiedyś od progu szpitala psychiatrycznego. - Zadzwoniłem zaraz do mojej sekretarki - opowiada Joseph Rogers, przewodniczący National Mental Health Consumers' Self Help Clearinghouse (amerykańskiego stowarzyszenia samopomocy chorych psychicznie) - i podyktowałem jej list protestacyjny. To był dla nich szok: na biurku dyrektora szpitala wylądował faks wysłany z mego gabinetu na papierze firmowym - zawsze pamiętam, żeby zostawić sekretarce kilka swoich podpisów in blanco - podczas gdy ja sam leżałem jako pacjent psychiatryczny piętro niżej.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej