Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 23 lutego 2012 r.

Dworzec Centralny w Warszawie. Piąta rano. Profesor, jeszcze zaspany, mija bezdomnych, budki z szybkim jedzeniem, nieczynne sklepiki i kantory. Mija też znajome twarze. Warszawskie dworce pełne są podróżujących profesorów. Widać ich od razu. Profesor przypomina chudego literata z satyry Adama Naruszewicza: roztargniony, skromna teczka, a w ręku plik prac studentów. Do sprawdzenia w pociągu.

- Mniej więcej o piątej na dworzec wjeżdżał też pociąg z Kijowa.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej