Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 10 grudnia 2018 r.

Joanna lekko rozchyla koszulę. Na klatce piersiowej pokazuje mi tatuaż: jakby orzeł z rozpostartymi skrzydłami. Żeby go zrobić, wędrowała kilka dni do najsłynniejszej tatuażystki na Filipinach, w góry Cordillera, niemal 100-letniej kobiety. Tatuaż powstał tradycyjną metodą Kalinga: bambusowym patykiem zakończonym kolcem wymieszanym w mazi ze sproszkowanego węgla drzewnego, wystukany milimetr po milimetrze.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej