Rozmowa była opublikowana w "Dużym Formacie" 24 lipca 2014 r.

Urodziłeś się i wychowałeś we Friedrichshofie - największej komunie w Europie. Znałeś świat poza nią?

- Mówiono nam, że tam w szkołach nauczyciele biją dzieci, że szaleje epidemia AIDS. Dochodziły do nas tylko złe wiadomości - kiedy zdarzyła się jakaś katastrofa, jak Czarnobyl. Słyszeliśmy, że komuna jest jedynym bezpiecznym miejscem.

I była?

- Obowiązywały trzy idee. Przede wszystkim wspólna własność. Każdy, kto wprowadzał się do komuny, musiał sprzedać wszystko, co miał - dom, samochód, ziemię.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej