Rozmowa była opublikowana w "Dużym Formacie" 18 września 2003 r.

Jako nastolatka czytałam Pana książkę w kółko. Z ostatniej strony wracałam od razu na pierwszą. A to przecież powieść dla chłopców.

- To prawda, nie występuje tam żaden wątek damsko-męski. A nawet, z wyjątkiem dwóch drugoplanowych nauczycielek, w ogóle nie ma kobiet.

"Sposób na Alcybiadesa" spodobał mi się chyba dlatego, że mówi o uniwersalnym temacie dojrzewania. Tyle że tu chodzi o dojrzewanie duchowe.

- Wydrwione dzieci zbuntowały się i muszą na własną rękę szukać sposobu na nauczycieli, który pomoże im przebrnąć przez rok szkolny i zdejmie z nich etykietkę tępaków.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej