Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 12 grudnia 2013 r.

Pamiętam ostatnie chwile przed komą: styczniowy mroźny wieczór, przed północą wróciłem do domu, usiadłem przed komputerem. I usłyszałem gwizd, z każdą sekundą coraz głośniejszy, rozsadzał mi głowę. Spadłem z krzesła. Zadzwonił telefon. Nie mogłem wstać, więc pociągnąłem kabel i zrzuciłem go na podłogę. Zdążyłem jeszcze powiedzieć: jest źle, przyjedź.

Między jawą a snem

Tuż przed. - Mam na imię Grzegorz. Przed śpiączką żyłem zwyczajnie: pracowałem jako informatyk, później przez pół roku mieszkałem w Irlandii, brałem dorywcze zlecenia.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej