Rozmowa była opublikowana w "Dużym Formacie" 29 października 2015 r.

Od ponad 20 lat jest pan dyrektorem zakładu poprawczego dla dziewcząt, a wychowanki mówią na pana "Papcio". Zapraszają na śluby, chrzciny. Wcześniej przez lata pracował pan w Oryszewie, w zakładzie dla chłopców, i to samo. Wielu utrzymuje z panem kontakt do dziś. To jak to jest z tymi relacjami w zakładzie? Czy nastolatka przestępcę da się naprostować "miękkimi" metodami?

- Czy słyszała pani, żeby chorego wyleczono, podając mu jeszcze więcej zarazków?

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej