Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 30 kwietnia 2018 r.

Język farerski nie uwzględnia randki. Pewnie dlatego, że nie uwzględnia jej też samo życie. No bo jak tu iść do knajpy, kiedy w twojej miejscowości żadnej nie ma? Jak iść na romantyczny spacer, kiedy wiatr chce ci urwać głowę, a deszcz pada przez dwie trzecie roku? Jak iść na potajemną schadzkę we wsi, w której wszyscy się znają i niczego nie da się ukryć? Wreszcie: po co randkować, kiedy już się wszystko wie o swoim wybranku?

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej