Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 23 lipca 2015 r.

Wyrok zaczyna się od słów: "W imię Trójcy Przenajświętszej". Przyszedł listem poleconym, z pieczątką Metropolitalnego Sądu Duchownego w Poznaniu.

- Nie mogłam uwierzyć - mówi Marta, 42 lata, matka 12-letniego syna.

Sąd "po wezwaniu Imienia Bożego" orzekał, że "udowodniono nieważność małżeństwa" Marty. Nastąpiło to z tytułu "niezdolności z przyczyn natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po stronie pozwanej". Pozwaną była Marta. Powodem - jej były mąż.

- Kiedy dostałam pierwsze pismo, w którym informowali mnie, że mąż wniósł o unieważnienie ślubu kościelnego z mojej winy, wydało mi się to tak absurdalne, że aż śmieszne. Byłam pewna, że on nie ma szans tego przeprowadzić - opowiada. - Wydawało mi się, że kościelne unieważnienia dotyczą wyjątkowych przypadków, że trzeba mieć bardzo ważne powody.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej