Reportaż był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 7 września 1994 r.

Krzysiek (12 lat) i Piotrek (11), przyjaciele z podwórka: - Zenek miał trzy lata więcej, więc był szefem. Zawsze wygrywał, bo był najszybszy.

Ojciec Zenka: - Starszy syn biegał już na zawodach szkolnych. Zenek dopiero zaczynał. Mówił: "Za rok ja pozbieram wszystkie dyplomy".

Lekarz sądowy: - Piach jest straszniejszy niż woda.

Fajnie ściąga na dół

Upał był straszny. Zenek, Krzysiek i Piotrek poszli się bawić do dzikiego wyrobiska piachu za wiaduktem kolejowym na obrzeżach miasta. W przykopanego.

- Najpierw kopie się ostrożnie głęboką jamę w ścianie piachu, wsuwa się w nią nogę albo rękę, potem wystarczy trochę poruszać i piach sam się sypie - objaśnia Krzysiek. - Tak fajnie ściąga człowieka na dół.

Rozebrali się. Ubrania ułożyli na szczycie skarpy.

- Mnie przykopało całą nogę, nie mogłem się ruszyć, takie było ciężkie. Dopiero Krzysiek mnie wyciągnął - opowiada Piotrek. - Zawołałem na Zenka, bo bałem się, że skarpa zaraz się oberwie. "Zaryzykuję" - krzyknął. Ziemia się oberwała i Zenka już nie było.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej