Rozmowa była opublikowana w "Gazecie Wyborczej" 17 grudnia 2009 r.

Nie lubi pan chwalić Polaków.

- Nie lubię się podlizywać. Uznaję natomiast autentyczne sukcesy.

To, co stało się 20 lat temu, to był sukces?

- Od 300 lat cofaliśmy się w stosunku do Zachodu pod względem poziomu życia i dopiero po 1989 r. zaczęliśmy nadrabiać. Udało się zrobić przełomową reformę przy stosunkowo niewielkich protestach. Ludzie wykazali się wielkim rozsądkiem. Można więc mówić o sukcesie.

Studenta, który w holu Szkoły Głównej Handlowej obserwował na monitorze notowania, spytałam, czy wyobraża sobie, że 20 lat temu w Polsce nie było giełdy. Spojrzał, jakbym zwariowała...

- Dla młodych czasy Piasta Kołodzieja i te, w których działałem, to równie zamierzchła historia. Kilka lat temu obserwowałem ludzi oglądających montaż kronik z lat 80. Kolejki, szczęściarz po kilku godzinach stania wynosi dywan ze sklepu, wściekli ludzie, bo kioskarka schowała papierosy pod gazety. Starsi widzowie śmiali się do rozpuku, ale młodsi nie do końca rozumieli, o co chodzi. To był świat groteskowy, nieprawdziwy.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej