Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 4 czerwca 1999 r. w dziesiątą rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów

Artur Balazs
minister rolnictwa, poseł 1989-93 i od 1997 r., senator 1993-97 (OKP, PSL "S", SKL)*
- Pamiętam, że przed ogłoszeniem wyników całą noc nie spałem. Nad ranem zaczynały spływać jakieś cząstkowe informacje, które przyjmowałem z niedowierzaniem. Zaledwie rok wcześniej brałem udział w strajku w Porcie Szczecińskim, do stycznia 1989 r. trwał przeciwko mnie i Andrzejowi Milczanowskiemu proces o kierowanie tym strajkiem. I oto nagle z człowieka ściganego przez prawo stałem się parlamentarzystą. Dowiedziałem się, że przepadła lista krajowa. Wydawało mi się niemożliwe, że władza tak strasznie przegrała. I już wkrótce - coraz głośniej wyrażane przekonanie, że opozycja powinna stworzyć własny rząd. To wszystko wydawało się zbyt piękne, by było prawdziwe. A jednak było prawdziwe.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej