Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 4 czerwca 2009 r.

Kto?

Każdy wielbiciel wolności.

Jeśli więc ją lubisz, kochasz, jeśli nie możesz bez niej żyć. Zwłaszcza jeśli za nią kiedyś tęskniłeś. Jeśli coś dla niej zrobiłeś, kiedy jej nie było. Jeśli oddawałeś jej hołd jak domowemu bóstwu, wznosząc za nią toasty tak, by nie słyszeli sąsiedzi.

Nawet jeśli - z racji przywileju młodości - jest dla ciebie oczywista jak autobus czy komórka.

Gdzie?

To nie jest aż tak ważne, byle znaleźć się wśród ludzi.

Na Wyborcza.pl jest kilkaset propozycji toastów - od wielkich imprez w centrach miast, galeriach handlowych i teatrach, na pokładach samolotów LOT-u, aż po inicjatywy właścicieli knajp i pubów. A może przyjmiesz zaproszenie od Danuty Kuroń i przyjdziesz pod okno Jacka na warszawskim Żoliborzu?

Możesz też sam zorganizować toast. Masz przecież sąsiadów, znajomych, dawnych kolegów (od czego jest portal Nasza-klasa.pl?), są też rodzice kolegów twoich dzieci. Trzeba tylko ustalić, gdzie się spotkacie. Wyjdźcie razem na ulicę, plac, rynek albo wznieście toast z rodziną w domu. Przebierzcie się, wymyślcie scenografię, rekwizyty.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej