Rozmowa była opublikowana w "Gazecie Wyborczej" 4 czerwca 2009 r.

Co zrobiliśmy z naszą wolnością?

- Okrutne pytanie. "Co zrobiłeś ze swoją wolnością?" to w istocie pytanie: "Co uczyniłeś ze swoim życiem?". Czy je roztrwoniłeś, czy jednak coś zostanie po tobie, choćby dobra pamięć? To jest pytanie o ostateczny bilans: więcej dałeś, czy więcej wziąłeś? Czy pójdziesz na śmietnik historii, czy może chociaż do recyklingu.

CZYTAJ TAKŻE: W czasach największych kłopotów muzyka nas wspierała - mówi Marek Niedźwiecki. - Pamiętam genialny polski bigbit z końca lat 60. i początku 70.

Porozmawiajmy o społeczeństwie po 4 czerwca ’89.

- 4 czerwca liznęliśmy wolności. Smak nas zaskoczył. Myśmy prawie nic o wolności nie wiedzieli. Skąd mieliśmy wiedzieć? Z "Trybuny Ludu", "Dziennika" TV? Z paczek z zagranicy? Z wycieczek do Bułgarii? Dlatego zrąb państwa powstał na fundamentach przedwojennej, mocno wyidealizowanej Polski. Założyliśmy orłu koronę i zawiesiliśmy w szkołach krzyże. W roku 1989 przeżywaliśmy ciągle Polskę sprzed 1939. Nasze wyobrażenie wolności było zupełnie anachroniczne, tym bardziej że większość wysiłku poszła w zabezpieczanie się przed powrotem komunizmu i rozrachunki z przeszłością. Ale czy można było inaczej? Budowaliśmy taką wolność, na jaką pozwalała nasza świadomość, nasze życiorysy, charaktery. I nie jest źle, mogło być gorzej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej