Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 14 grudnia 2009 r.

Siódma rano, 31 sierpnia 1989 r. Leszek Balcerowicz wrócił z działki, rodzina pakuje już walizki, za pięć dni lecą do Anglii. Politechnika w North Staffordshire czeka na nowego wykładowcę ekonomii z Polski.

Dzwoni telefon. Waldemar Kuczyński, przyjaciel i doradca Tadeusza Mazowieckiego, nowego premiera, prosi Balcerowicza pilnie do swojego mieszkania przy Czerniakowskiej w Warszawie.

Wypala: - Leszek, masz ofertę bycia ministrem finansów i wicepremierem rządu.

Balcerowicza zatyka: - Nie wchodzi w grę.

Ma rzucić pracę naukową? Zrezygnować ze stypendium, zawieść Anglików? A żona? Ewa tak się cieszy na wyjazd!

Komunistyczny nierząd

Pół roku wcześniej, gdy w Warszawie zaczynają się obrady Okrągłego Stołu, Balcerowicz - ekonomista, adiunkt Szkoły Głównej Planowania i Statystyki po stażach w Sussex i Marburgu - kończy habilitację "Systemy gospodarcze. Elementy analizy porównawczej".

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej