Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 31 grudnia 2014 r.

Ania lubi wieczory. Mutti kładzie ją do łóżka, starannie opatula, kładzie obok ukochanego misia, nuci kołysanki, opowiada historie.

Ania mieszka we wsi Öblarn w austriackich Alpach. Ludzie mówią na nią "Anjjja", przeciągając "j". Jest jasnowłosa i niebieskooka. Ma pięć lat.

Z innymi dziećmi w dużym gospodarstwie karmi kurczaki, kaczki, świnie. Zimą zjeżdżają na sankach, jesienią pieką ziemniaki w ognisku. Nigdy nie zapomni ich smaku. Zagryza je burakiem cukrowym krojonym w słupek.

Pewnego dnia Ania wspina się na zbocze, z którego widać drogę, a na niej pełno żołnierzy. Biegnie po resztę dzieci. - Tam nie wolno chodzić! - krzyczą na nią potem dorośli. Ania pierwszy raz słyszy nowe słowa: "żołnierze", "czołgi". Czuje, że nie niosą one nic dobrego.

Mutti przytula ją mocno. Mieszkają we dwie w domku, powyżej gospodarstwa. Jest skromny, z dużym paleniskiem pośrodku. "Aniu, podejdź do choinki, zobacz, co tam znajdziesz" - zachęca Mutti. Po świętach Bożego Narodzenia obok misia w łóżku Ani leży też piękna, duża lalka.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej