Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 12 października 2018 r.

CZYTAJ TAKŻE: Cykl "Reportaże, które zmieniły świat" w nowym wydaniu magazynu "Wyborcza Classic"

Cenzorzy odnieśli pyrrusowe zwycięstwo, bo następnego dnia gazety na pierwszych stronach dały nagłówki typu "Autocenzura w CBS". I tak sprawa, którą próbowali wyciszyć, zyskała ogólnoświatową promocję.

O co chodziło? O sensacyjne informacje, które przed kamerą CBS ujawnił dr Jeffrey Wigand, który pracował dla laboratoriów tytoniowej korporacji Brown & Williamson. Ujawnił, że firma, podobnie jak inne z branży, świadomie dodaje szkodliwe środki do papierosów.

Jeszcze 20 lat temu żyliśmy w świecie wszechobecnego papierosowego smrodu. Czy w biurze, czy w knajpie, na koncercie, w redakcji czy w pokoju nauczycielskim - siekierę można było powiesić.

Dziś większość pomieszczeń jest wolna od smrodu, palacze grzecznie wychodzą z budynku albo zamykają się w specjalnych pomieszczeniach. To w dużym stopniu skutek rozmowy z Wigandem, której przestraszyła się telewizja.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej