Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 10 października 2018 r.

CZYTAJ TAKŻE: Cykl "Reportaże, które zmieniły świat" w nowym wydaniu magazynu "Wyborcza Classic"

Generał Włodzimierz Zagórski został w 1927 r. tymczasowo zwolniony z aresztu w Wilnie. Uwięziono go po zamachu majowym, bo był wierny legalnym władzom, które obalono. Nowe zaś oskarżyły go o korupcję i zbrodnię wojenną. Na ile te zarzuty były słuszne - nie wiadomo. Spory trwają do dzisiaj, proces bowiem okryty był tajemnicą wojskową.

Zwolnionego generała wysłano pociągiem do Warszawy. Tu na dworcu czekało wojskowe auto. Generał wsiadł do niego w towarzystwie trzech mundurowych - i to już ostatnia rzecz, którą o jego losach wiadomo na pewno. Według oficjalnej wersji wysiadł na Krakowskim Przedmieściu. Nigdy go nie odnaleziono.

Prokuratura sanacyjna prowadziła śledztwo pod kątem dezercji generała. Współcześni historycy uważają, że wojskowi wywieźli generała w odludne miejsce, zlikwidowali i ukryli zwłoki. Mieli aż nadto motywów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej