Rozmowa była opublikowana w "Dużym Formacie" 13 lutego 2017 r.

Pokaźną wysłał mi pan listę tych osób najważniejszych...

- Bądźmy na ty, OK? Już ci mówię, skąd się wzięła. Co tydzień prowadzę audycję w Antyradiu i postanowiłem ostatnio zrobić program o moich muzycznych fascynacjach, takich, które mnie zbudowały. Wybierając utwory, zdałem sobie sprawę, że dzięki nim przeszedłem pewną drogę, stałem się tym, kim jestem. Świat muzyki zbudowałem sobie na niuansach, smaczkach, które łapiesz przez chwilę, a potem zostają z tobą na całe życie. Dlatego jak zacząłem myśleć o tych najważniejszych osobach, to nagle się okazało, że mam na liście ponad 20 nazwisk. Niektóre z tych osób, jak na przykład Gołasa czy Kobuszewskiego, widziałem raz w życiu. Niektóre częściej, na przykład Irenę Kwiatkowską, która mieszkała obok mnie na Kabatach. Spotykałem ją w piekarni. Wchodziła do środka, mówiła: "Dzień dobry", i szła prosto do lady. Kolejka stała na pół sklepu, ale nikt nie protestował, wszyscy mówili: "Pani Irenko, proszę bardzo". Tak ją zapamiętałem.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej