Rozmowa była opublikowana w "Dużym Formacie"  29 maja 2013 r.

Byłem panem. Wszyscy z mojego pokolenia byli. A pan?

- Günterem Netzerem. Pamiętam mecz, chyba z lat 60., Niemcy przeciwko Anglii. Netzer przygarbiony, długie włosy, grał w zielonej koszulce, padał deszcz. Ale skąd ja wiem, że on był w zielonej koszulce? Nie było jeszcze kolorowych telewizorów... Były tesle. Wie pan, co to?

Znam ze zdjęć: mały biało-czarny telewizor z dwoma pokrętłami.

- Trzeba było mieć w pobliżu gaśnicę, lubił się zapalać. To były mundiale. Ulice, podwórka pustoszały, cisza, szło się do sąsiadów - albo oni do nas - wszyscy kibicowali naszej reprezentacji. Wychodziło się z domu rano na podwórko i do wieczora graliśmy, wszyscy.

Jak wyglądało podwórko?

- Bydgoszcz, Osiedle Leśne, kilka bloków, jakieś garaże, przed którymi urządzaliśmy pole do gry. Stał tam trzepak - to była jedna bramka, a kamienie na kupce - druga.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej