Tekst był opublikowany w „Dużym Formacie” 13 marca 2003 r.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Pierwszy raz w życiu byłem na siłce, dwie godziny targałem żelazo. Wszystko mnie boli. Mam 44 lata i 332 dni, 66 kg wagi. Przy chłopakach z siłowni wyglądam jak: "przecinek", "szczypiorek" albo "szczurek".

Taki jeden "prostopadłościan" zapytał mnie przy sztandze (szarpał 120 kg), "ile masz w kablu". Udałem, że nie słyszę, i przeniosłem się na drążek. Okazało się, że chodziło o obwód bicepsa. Więc w lewym kablu mam 28 cm, w prawym 29. Głupio się czuję. Oni mają kable po 40.

Żeby żyła wyskoczyła na bicepsie

W tej małej siłowni, w piwnicy jednej z poznańskich szkół, ćwiczy 20 siłaczy. Sapią, stękają, czasem ktoś z wysiłku zawyje pod sztangą. Z głośnika duet Tatu. - Jak potrzebujesz sterydów, to do Martena. Ten z hantlami przed lustrem.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej