Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 28 stycznia 2012 r.

Ksiądz, który zarabia 6 tysięcy

Ks. Andrzej z Gdańska, lat 37:

- Każdego dnia odwiedzam 40 do 50 mieszkań, po 20 wizytach mam już serdecznie dość. Ale mniej się nie da, więc muszę wytrzymać.

Istotą kolędy jest poświęcenie miejsc, w których na co dzień żyją wierni - to ważniejsze niż rozmowa z duchownym. Podawanie herbatki i sernika - tak dzieje się tylko w Polsce. We Włoszech ksiądz tylko kropi i robi znak krzyża.

Nie mam przygotowanej taktyki, jestem ciekawy, co człowiek, którego spotykam, ma mi do powiedzenia.

Panoptikum, które ujawnia się podczas kolęd, bywa obezwładniające. Po modlitwie pani w średnim wieku wniosła na tacy szklanki i mówi: "Herbatka dla księdza, proszę się napić". Po moją szklankę sięgnął ministrant. Kobieta wyrywa mu z krzykiem: "Ta jest dla księdza!", i mruga do mnie. Biorę łyka, a tam wódki pół na pół.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej