Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 5 czerwca 2014 r.

Czy dzieci nie bały się, że mama wyjdzie za mąż i będzie musiała się wyprowadzić i je zostawić? Jak sobie radzili chłopcy, dorastając w otoczeniu samych kobiet? Czy matki chciały i potrafiły rozmawiać z dorastającymi dziećmi o relacjach damsko-męskich, dojrzewaniu, seksie? Jak rozmawiały?

Chcę zapytać o to dorosłych już wychowanków pierwszej polskiej Wioski SOS w Biłgoraju, która niebawem będzie obchodzić 30-lecie.

Miałam ojca w wielkim kapeluszu

- Od razu wiedziałam, że to ona. Ma moją twarz. To znaczy raczej ja - jej twarz. Powiedziała: "Czekałam na ciebie". Moja biologiczna matka ma orzeczenie o niepełnosprawności umysłowej, mieszka w domu opieki. Ma już 70 lat. Osobom takim jak ona prawo zabrania podwiązywać jajowody, urodziła więc mnie, a trzy lata potem mojego brata Jurka. Ale nie mogła nas wychowywać. Poszłam do niej raz w życiu, dopiero jak miałam 24 lata i sama byłam matką. Mimo upośledzenia 24 lata na mnie czekała. Drugie zdanie, jakie powiedziała, to: "Gdzie Jurek?". Potem prawie nic już nie mówiła, ma trudności z komunikacją.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej