Tekst był opublikowany w „Dużym Formacie” 2 stycznia 2014 r.

Jaka najlepsza rzecz spotkała w 2013 r. mnie, moją rodzinę, Polskę i świat?

Mirek, 53 lata, siedzi w portierni biurowca w centrum Poznania, pracuje w ochronie

Mnie: Na początku tego roku poznałem kobietę. To jest taka kobieta, o której… no naprawdę zawsze chciałem właśnie taką. Głównie chodzi o charakter, choć wizualnie też. Czy zakochałem się? I to ostro. Tutaj się poznaliśmy, jej córka sprzątała w naszym biurowcu i ona czasami przychodziła jej pomóc. Czaiłem się przez dwa lata. Nie wiedziałem, jak podejść. Dwa lata! I na początku tego roku się odważyłem. I - proszę sobie wyobrazić - jesteśmy razem.

Ale to nie koniec. Zawsze czułem, że będę miał swój dom. Śmiałem się z siebie: przecież nie masz możliwości, płaca licha, nikt ci nic nie zostawi. Ale w podświadomości zawsze widziałem te swoje cztery ściany. Gdzie mieszkałem? Wiele lat temu się ożeniłem, przeprowadziłem do żony, a po iluś tam latach… no, nie wyszło. Przez kilka lat ostatnich wynajmowałem pokoje, nic stałego, nic swojego.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej