Tekst był opublikowany w „Dużym Formacie” 5 czerwca 2017 r.

ZA TYDZIEŃ - nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic". Prywatne życie mózgu 

"W latach 80. schowałam się w Kobierzynie przed polityką". Przecież to szpital psychiatryczny. Co się pani wtedy stało?

- Z powodu stanu wojennego zamknięto "Gazetę Krakowską", w której byłam dziennikarką. Część zespołu poszła do propartyjnego dziennika, część stanęła po stronie "Solidarności". Kombinowałam, jak zachować twarz i chleb. Miałam dwójkę małych dzieci. Wymyśliłam, że skoro nie mogę być dziennikarką, pójdę do studium pielęgniarskiego. Miałam 35 lat, byłam pośród 20-latek i jeszcze ukrywałam, że jestem magistrem historii. Po kilku miesiącach redakcja "Gazety Krakowskiej" wznowiła jednak pracę. Wróciłam, ale nie chciałam pisać o polityce, ale o medycynie. Jeszcze przez rok uczyłam się na pielęgniarkę: noce na praktyce w szpitalu, dni w redakcji, dzieci u babci. Kobierzyn był jedną z prób szukania ważnych tematów poza bieżącymi wydarzeniami. Szpital i park pod Krakowem, za którego bramą czas płynie w zupełnie innym tempie, budził ciekawość.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej