Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 10 kwietnia 2014 r.

Burmistrzowi miasta Olot na północy Katalonii i powiedział: "Jestem Krzysztof Kolumb, przybyłem z wariatkowa i chciałbym prosić o pożyczkę na rozkręcenie interesu".

"Ten obok to pewnie Napoleon Bonaparte?" - pomyślał pewnie burmistrz. Był to jednak Josep Torell, znany psychiatra. Nim burmistrz zdążył wezwać ochronę, przekonali go, by potraktował ich serio.

Tak powstała "spółdzielnia wariatów", która rzuciła wyzwanie Danone’owi i Nestlé.

CZYTAJ TAKŻE: Chorzy na niepohamowany głód. Nauczyciele wiedzą, że mają jej pilnować, ale czasem uda jej się ukraść komuś kanapkę lub ciastko

Misja pod wulkanem

Spółdzielnia nazywa się Fageda, czyli Bukowy Las. Najbliższe miasteczko - Santa Pau, czyli Święty Spokój lub Pokój. Jednego i drugiego tu nie brak. Jesteśmy w środku parku krajobrazowego słynącego z pięknych buczyn i wygasłych wulkanów, kilkanaście kilometrów od Olotu.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej