Reportaż był opublikowany w "Gazecie Wyborczej", 28 stycznia 2011 r.

CZYTAJ TAKŻE - nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Badająca nasz rynek amerykańska firma ACNielsen szacuje, że zjadamy ich rocznie 35 mln kg. Według sondażowni SMG/KRC (badania 2009-10) zupki zalewa 38 proc. Polaków. Tysiące żywią się nimi na okrągło.

My postanowiliśmy robić to przez trzy dni.

Dzień pierwszy. Na śniadanie "ostry boczek" Knorra (cena w osiedlowych delikatesach - 1 zł 60 gr). Jednolity proszek o kolorze i konsystencji cegły na korty. Rozkruszamy sprasowany makaron, zasypujemy, zalewamy, wąchamy. Kowalski wyczuwa "coś jakby skwarkę wysmażoną na oleju", Głuchowski - skórkę przypieczonej kiełbasy. Przy pierwszym łyku przyjemnie drapie w gardło.

Na obiad "diabelskie pomidory", też Knorr. W trakcie rozrabiania zupka pieni się jak szampon. Wedle informacji na opakowaniu powinniśmy widzieć suszone pomidory, czosnek, pieprz cayenne. Widzimy tylko kawałki paprykowej skórki - rozmiaru łebka od zapałki. Po wypiciu pół kubka Kowalskiemu spocił się nos.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej