Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 8 listopada 2001 r.

Sprawa wybuchła na początku czerwca tego roku. Mieszkanka parafii Tylawa na Podkarpaciu, grekokatoliczka Lucyna K. i katolicki zakonnik Michał L. złożyli doniesienia do prokuratury przeciwko proboszczowi Michałowi M. Napisali, że kapłan od lat dotyka intymnych miejsc małych dziewczynek, całuje i przytula je. Gdy nocują u niego na plebanii, kąpie. Podobne doniesienia złożyły sanocka fundacja i rzeszowski oddział Komitetu Obrony Praw Dziecka. Pojawiło się też prywatne oskarżenie jednej z dorosłych parafianek.

CZYTAJ TAKŻE: Mówi ofiara molestowania przez księdza: "Pamiętam ten wstyd"

Wczoraj szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie Stanisław Piotrowicz obwieścił, że ponieważ "czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego", 30 października prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. Podkreślił, że Lucyna K. najpierw prosiła prokuraturę o dyskrecję, a potem sama "inspirowała teksty" w "Wyborczej". Wspomniał o listach w obronie księdza wysyłanych do prokuratury przez parafian. Podważył również postawę moralną zakonnika.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej