Tekst był opublikowany  w „Gazecie Wyborczej” 21 grudnia 2013 r.

CZYTAJ TAKŻE - nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Wynalazcy rzadko zbijają fortuny porównywalne z fortunami producentów. Słyszeliście o kimś, kto utrzymywałby się ze sprzedaży jednego pomysłu przez całe życie? Ja nie, ale poznałem kogoś, kto opowiedział mi historię swego dziadka. Nazywał się Fred Hauser i w 1926 r. wyemigrował ze Szwajcarii do Kalifornii. Tam wynalazł i opatentował automatyczny zraszacz trawników, sprzedał swój projekt i pobierał tantiemy od każdego sprzedanego urządzenia. W dzień Hauser pracował w ekipie technicznej na planach wytwórni filmowej MGM w Los Angeles, a po nocach konstruował w garażu różne maszyny. W latach 70. jego nastoletni wnuk, a teraz mój rozmówca, przesiadywał w garażu i obserwował kolejne wynalazki dziadka: automatyczny zegar, który sam wyłączał piekarnik, oraz prototyp dyktafonu.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej