Tekst był opublikowany w "Gazecie Wyborczej" 15 marca 2010 r.

CZYTAJ TAKŻE - nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Lotnisko im. Davida Ben Guriona w Tel Awiwie. Naburmuszona pani w mundurze kartkuje mój paszport: - Pierwszy raz w Izraelu?

- Tak.

- Cel wizyty?

- Zaprosił mnie Szlomo Yanai, prezes... - zaczynam.

- Wiem, kim jest Yanai - przerywa.

58-letni bohater wojenny, emerytowany generał i prezes największej firmy w Izraelu, jest w swoim kraju legendą. Media śledzą każdy jego krok. Magazyn "Fortune" porównał fascynację Yanaiem do tej, jaką w Ameryce budzi Steve Jobs, prezes Apple’a, który jedną nogą stoi w świecie biznesu, drugą - w świecie popkultury.

Zarządzana przez gen. Yanaia firma Teva nie ma z popkulturą nic wspólnego. To czołowy producent leków generycznych, czyli odpowiedników leków opracowanych przez znane koncerny farmaceutyczne. Teva wyszukuje luki w patentach konkurentów i ku ich oburzeniu wypuszcza tańsze zamienniki. Rocznie fabryki Tevy wypluwają na rynek 60 mld pigułek, a niektóre z nich, np. aviomarin, hepatil czy Vibovit, są znane Polakom.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej