Rozmowa była opublikowana w "Dużym Formacie" 24 października 2016 r.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Piękna jest na tym okładkowym zdjęciu. Eteryczna.

- Byłoby łatwiej, gdyby patrzyła na nas brzydka, stara kobieta, a jej dłonie ociekały krwią? Bez niej zło nie przestaje przecież być złem.

Złem, które ciągle fascynuje. Na ekrany wejdzie niedługo "Zaćma" Ryszarda Bugajskiego, właśnie ukazała się pani książka. Luna, mniej lub bardziej dosłownie, odbija się w bohaterce "Idy" Pawlikowskiego, w jednej z postaci popularnego telewizyjnego serialu "Czas honoru". Co takiego w niej było, że ciągle wraca jako symbol stalinowskiego terroru?

- Bardzo chciałam się tego dowiedzieć. Dlaczego mówimy o "krwawej Lunie", a nie np. o "krwawym Józku Różańskim"? Nad odpowiedzią na to pytanie pracowałam półtora roku - im dalej, tym było trudniej, również emocjonalnie, ostatnie pół roku było najcięższym okresem w moim życiu, jakby wisiała nade mną jakaś klątwa. Choroby w rodzinie, które nie ominęły nawet psa, seria wypadków, łącznie ze strąceniem z biurka i rozwaleniem komputera tuż przed wysłaniem książki do korekty, koszmary, które mnie męczyły… Zadawałam sobie nawet pytanie, czy to klątwa Luny, czy jej ofiar. Ale postanowiłam jednak doprowadzić tę pracę do końca.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej