Reportaż był opublikowany w "Dużym Formacie" 22 stycznia 2007 r.

Kolejny cios z główki - czołem w czoło. Upadła.

Ucieczkę przez drzwi blokowała matka. Stała w progu i krzyczała: - Oddaj go wreszcie, oddaj ten przeklęty telefon!

Próbowała czołgać się do okna. Zaczął kopać, usłyszała: "dziwko", "szmato", "kurwo", "pizdo", "kretynko", "...w dupę pierdolona".

CZYTAJ TAKŻE: Ojciec, który zapomniał

Skarga

Drogę ze szkoły do domu Agnieszki pokonujemy samochodem w godzinę. Najgorszy jest ostatni trzykilometrowy odcinek przez ciemny las. Mrok już zapadł i zacina grudniowy deszcz. Dziewczyna dwa razy dziennie przejeżdża leśną drogę rowerem. Także po ciemku, o szóstej rano i szóstej wieczorem.

Państwo Rybakowie mieszkają w betonowym domku na skraju wsi.

Głową rodziny jest nieobecny ojciec. Kierowca ciężarówki, pojawia się w domu raz w tygodniu. Kiedyś pracował, tak jak jego ojciec i dziadek, na roli. Dziś pięciohektarowe gospodarstwo oddane jest w dzierżawę.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej